Złota trzynastka 2019 roku


Do napisania o najlepszych książkach przeczytanych w 2019 roku zabieram się od początku grudnia. Było to zadanie szalenie trudne - w minionym roku trafiłam na wiele świetnych książek, które mnie wzruszyły, poruszyły, nauczyły czegoś nowego. Wciąż mam wrażenie, że to zestawienie jest w pewien sposób niekompletne, ale pisanie o większej liczbę książek chyba mija się z celem. Trzynaście książek, które znajdziecie poniżej to lektury, które polecam każdemu. Są na tyle różnorodne, że z pewnością znajdziecie wśród nich coś dla siebie.

Literatura non-fiction

"Listy na wyczerpanym papierze" Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory to zapis miłości tak pięknej, że wydaje się nie z tego świata; czystej, czułej i sentymentalnej. W nieodpowiednim momencie (czy jest kiedykolwiek dobry moment?) połączyła ich zbliżona wrażliwość i pasja do literatury. Podczas czytania listów nie można nie zauważyć, jak bardzo anachroniczna jest ta relacja, oddalona sto mil świetlnych od współczesnych związków i chyba to jest siłą tej książki.

Mariusz Szczygieł jest chyba jedynym pisarzem, który potrafi tak pięknie i delikatnie napisać o czymś, czego nie ma. Jego najnowszy zbiór reportaży został w tym roku nagrodzony Literacką Nagrodą Nike, co bardzo mnie cieszy, bo "Nie ma" to książka niezwykle kameralna, intrygująca i nowatorska, nie tylko w treści, ale przede wszystkim w formie. To najciekawsze ujęcie tematu braku, na jakie kiedykolwiek trafiłam w literaturze.

"Jakbyś kamień jadła" Wojciecha Tochmana to reportaż o skutkach wojny domowej w Bośni i Hercegowinie. Książka sprzed kilkunastu lat, ale wciąż poraża poziomem okrucieństwa i bólu. Jest krótka, ale wyjątkowo dosadna, zakotwicza się w głowie i ciężko o niej zapomnieć. Po przeczytaniu tego reportażu, wakacje na Bałkanach już nie będą takie same.

"Błoto słodsze niż miód" Małgorzaty Rejmer to kolejna książka, która została w tym roku nagrodzona i całkowicie rozumiem zachwyty krytyków. Rejmer pisze wspaniale, potrafi dobrze umiejscowić w tekście ironię, która jeszcze bardziej potęguje niesprawiedliwość, o której pisze. "Błoto słodsze niż miód" to książka ważna, bo komunizm w Albanii nie jest tematem, o którym często słyszy się na lekcjach historii, a warto o tym wiedzieć.

"Czapkins. Historia Tomka Mackiewicza" to najlepsza książka górska, jaką czytałam w tym roku. Dominik Szczepański zdecydowanie podołał trudnemu zadaniu, jakim jest napisanie biografii obiektywnej, która nie jest oceniająca ani wartościująca. Autorowi udało się dotrzeć do wielu osób i do wielu ciekawych faktów z życia Tomka. Opis jego ostatniej wyprawy na Nangę jest naprawdę rzetelny, na końcu pojawiają się sprawozdania z każdej minuty. Widać tutaj ogrom ciężkiej pracy, która zaowocowała porządną biografią, na jaką Mackiewicz z pewnością zasługuje.


Literatura piękna obca

"Szklany klosz" Sylvii Plath to książka ogromnie wstrząsająca, szczególnie, kiedy weźmiemy pod uwagę kontekst biograficzny. Przedstawia brutalny, ale do bólu prawdziwy obraz depresji. Bez romantyzowania i koloryzowania. Fenomenalny portret psychologiczny głównej bohaterki i szokujący opis prób wyjścia z choroby klasyfikują ten tytuł bardzo wysoko na liście najlepszych książek w moim życiu. Dobrze, że wydawnictwo Marginesy zdecydowało się wydać ją ponownie.

Jednym z moich najnowszych odkryć jest "Dzień dobry, północy", czyli jedna z najpiękniejszych książek o samotności i poszukiwaniu siebie, jakie kiedykolwiek czytałam. Doskonała opowieść o przeżyciach wewnętrznych w chwili zbliżającego się końca ludzkości. Piękna, smutna i zachwycająca książka i wspaniały debiut autorki.

"Nieznośna lekkość bytu" Milana Kundery to opowieść o tym, że rządzi nami przypadek. Książka przesiąknięta sensem, z każdego zdania coś wynika, a wnioski są ciekawe i nieoczywiste. Ta historia dla każdego może być czymś innym i to sprawia, że jest tak wybitna.


Literatura piękna polska

Najważniejszym i najbliższym mojemu sercu tytułem 2019 roku był i pozostanie "Horyzont" Jakuba Małeckiego za nieskończoną ilość wzruszeń, całą paletę ciężkich do zdefiniowania emocji i perfekcyjne zagranie na wszystkich strunach wrażliwości. Nie nazywam tej książki obiektywnie najlepszą w tym roku, bo wiele tytułów z tego roku zasługuje na takie miano. To jest po prostu "moja" książka, nie potrafię pozbyć się wrażenia, że jest to książka napisana z myślą o mnie, i specjalnie dla mnie. Jedyna książka w tym roku, którą przeczytałam dwa razy.

Z kolei największym odkryciem 2019 roku zdecydowanie jest proza Wiesława Myśliwskiego. "Traktat o łuskaniu fasoli" czytałam bardzo długo, bo aż kilka miesięcy. Nie jest to książka łatwa, ale wiele uświadamia i ogromnie porusza. Jest to absolutne arcydzieło pod względem stylu i języka. To jedna z tych książek, które są w całości popisane, pozaginane i pozakreślane, a dla mnie jest to najwyższa forma uznania, bo wiem, że będę do niej wracać.


Pozostałe

"Żmijowisko" Wojciecha Chmielarza to najlepsza powieść z tego gatunku, jaką czytałam w tym roku.  Jestem fanką niespiesznej narracji w thrillerach, więc najgłośniejsza książka Chmielarza wciągnęła mnie już od pierwszej strony. Jest w niej wszystko, co lubię: skomplikowane relacje rodzinne, trafnie uchwycone problemy młodzieży i ciekawa zagadka w tle. "Żmijowisko" zaskoczyło mnie swoim finałem, jak chyba żadna inna książka kiedykolwiek. Doskonale się przy niej bawiłam.

"Muminki" to moja najukochańsza bajka, nie mogło jej tutaj zabraknąć. Wracanie do tej książki po latach i odkrywanie jej na nowo, tym razem z perspektywy osoby dorosłej, jest czymś naprawdę niesamowitym. Tove Jansson jest mistrzynią tworzenia historii uniwersalnych, które trafią do każdego człowieka, bez względu na wiek.

W 2019 roku wreszcie sięgnęłam po komiksy. Najlepszym z nich był "Dziennik Anne Frank", który zachwyca kreską, formą i kolorem. Zilustrowanie bujnej wyobraźni Anny Frank nie mogło być łatwe, ale autorom udało się to zrobić lepiej niż początkowo przypuszczałam. Komiks jest lekki, nawet pomimo tak ciężkiej tematyki. Jest tutaj mnóstwo humoru, dziecięcego optymizmu i nadziei.


Pozostałe książki, które nie znalazły się w tym zestawieniu, ale również mi się podobają to: "Czekoladki dla prezesa" Sławomira Mrożka, "Nasze małżeństwo" Tayari Jones, "Ślady", "Dygot" i "Dżozef" Jakuba Małeckiego, "Sońka" Ignacego Karpowicza, "Żeby umarło przede mną" Jacka Hołuba, "Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek" Filipa Zwady i "Siedmiu mężów Evelyn Hugo" Taylor Jenkins Reid.


Jakie są wasze najlepsze książki 2019 roku? Dajcie znać w komentarzach. 😉

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram