Co czytałam w listopadzie 2019?

Listopad był wyjątkowo ciężkim miesiącem, a moja tendencja do uciekania w książki w takich chwilach rośnie w siłę i tym sposobem przeczytałam aż piętnaście książek, co jeszcze niedawno było dla mnie abstrakcją. W listopadzie widać wyraźnie dwie akcje, które ten miesiąc determinowały pod względem wyboru książek i są to "Nonfiction November" oraz "Maraton z literaturą dziecięcą". Ta pierwsza miała za zadanie zmotywować do czytania literatury faktu, a druga pozwoliła mi wrócić na chwilę do dzieciństwa. Zapraszam na baaaardzo długi przegląd listopadowych książek!



"Nie ma", Mariusz Szczygieł: "Nie ma" powoli przestaje być już towarem deficytowym i wreszcie udało mi się zapoznać z tym tytułem. Absolutnie nie dziwią mnie pochlebne opinie krytyków, nagrody literackie z "Nike" na czele i wyczerpany nakład w kilka godzin. "Nie ma" to książka nowatorska pod względem formy i treści. Są tu teksty długie, ale też jednozdaniowe. W warstwie dosłownej poruszają przeróżną tematykę, ale łączy je klamra w postaci tytułowego "nie ma" w warstwie interpretacyjnej. Mariusz Szczygieł w "Nie ma" pokazuje, że z braku może czasami wyniknąć coś dobrego i budującego. To właśnie "nie ma" jest stanem normalnym i trwałym, a "ma" czymś przejściowym i ulotnym. Mądra to i niesamowicie intrygująca książka. Niepodobna do żadnej innej. Wybitna, ale jednocześnie kameralna. ★★★★½

"Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie?", Justyna Kopińska: Bardzo mocny i wstrząsający reportaż na temat przemocy w ośrodku sióstr Boromeuszek. Kopińska przedstawia historię bardzo szczegółowo, wnikliwie i z wielu perspektyw. Jednocześnie jest to reportaż surowy i oszczędny; na próżno szukać w nim śladu samej autorki. W książce "Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie?" znajdziemy rozmowy z pokrzywdzonymi, siostrami zakonnymi, odpowiedzialnymi za tę sytuację, a także z prokuratorami, sędziami i psychologami zaangażowanymi w proces sądowy. Reportaż wywołujący bezsilność i niezrozumienie. Bardzo polecam tym, którzy nie boją się tak trudnych i psychicznie obciążających książek. ★★★★☆

"Finlandia. Sisiu, sauna i salmiakki", Aleksantra Michta-Juntunen: Seria podróżnicza wydawnictwa Poznańskiego ma swoje wady, ale jest dobrym wyborem na początek przygody z krajem, o którym nie wiemy dużo, a chcemy to zmienić. Tym razem padło na Finlandię, która od wielu lat niezmiennie mnie fascynuje. Mimo że książka Aleksandry Michty-Juchtunen sprawiła, że nabrałam ochoty, aby wsiąść w samolot i odwiedzić Finlandię najszybciej, jak tylko się da, nie jest to jednak książka tak dobra, jak się spodziewałam. Czytało mi się ją całkiem dobrze do momentu, w którym pojawił się rozdział na temat kuchni i przepisów, który zdominował całą treść. Styl autorki jest bardzo blogerski, ale można było się tego spodziewać - autorka nie jest pisarką "na cały etat", a jej pisanie o Finlandii rozpoczęło się od bloga właśnie. Bardzo ciekawe były rozdziały o fińskiej edukacji, mandatach i języku. Podsumowując - spodziewałam się czegoś lepszego, ale wciąż nie żałuję przeczytania tej książki, dowiedziałam się kilku ciekawych informacji z pierwszej ręki. ★★★☆☆

"Błoto słodsze niż miód", Małgorzata Rejmer: Nie spodziewałam się, że będzie to tak szokująca i trudna lektura. Czytanie "Błota słodszego niż miód" zajęło mi dużo czasu i musiałam wplatać pomiędzy inne książki. Nie byłam w stanie przeczytać na raz. Albania w czasach Hodży to w Polsce temat nie do końca znany, w szkole prawie nie omawia się komunizmu w naszym kraju, a co dopiero w Albanii. Tymczasem okazuje się, że Albania to nasza europejska Korea Północna, a reżim Hodży był tak niewyobrażalnie okrutny, że ciężko go pojąć. Nie da się opisać lęku, z jakim musieli zmagać się Albańczycy, nie da się oszacować liczby zmarnowanych żyć. Świetny, doskonale napisany i poruszający do głębi reportaż. Warto przeczytać. Jedna z lepszych lektur tego roku. ★★★★½


"Muminki. Księga pierwsza", Tove Jonsson: Moja absolutnie najukochańsza bajka z dzieciństwa i prawdopodobnie jedna z najbardziej uniwersalnych książek, jakie istnieją. Dla dzieci - wesoła bajka o uroczych stworzeniach. Dla dorosłych - opowieść życiu, świecie, samotności, przemijaniu. Być może po prostu o emocjach wszelakich; tych prostych, ale i ciężkich do rozwikłania. Ciężko pozbyć się wrażenia, że było dużo łatwiej, kiedy potrafiło się interpretować tę książkę jedynie na ten łatwiejszy ze sposobów. Polecam bardzo, to jest jedna z najlepszych rzeczy, jakie można przeczytać jesienią. ★★★★½

"Obiecanki", Agnieszka Świętek: Opowieść w formie komiksu o rozbitej rodzinie szopów. Rysunki są czarno-białe, pojawia się kolor żółty, który jest tutaj symboliczny (i to jest bardzo mocny punkt tej powieści graficznej!). "Obiecanki" to historia rozwodu rodziców widziana oczami zagubionego dziecka. Agnieszka Swiętek porusza ważne tematy w lekki sposób. ★★★★☆

"Widziałem pięknego dzięcioła", Michał Skibiński: Bardzo niepozorna książeczka. Tekstu w niej na kilka minut, a większość stron zajmują ilustracje. Niech was to nie zmyli, bo jest to książka, która dość mocno razi swoją treścią. Kilkuletni Michał dostaje zadanie na wakacje: codziennie pisać jedno zdanie na temat minionego dnia. Jest 1939 rok i Michał jeszcze nie wie, jak bardzo zmieni się treść jego zapisków na przestrzeni dwóch miesięcy. Na każdych dwóch stronach książki pojawia się zatem tylko jedno zdanie, a w tle ilustracja wykonana przez Alę Bankroft (ilustratorka wykonała świetną pracę). Mocna i pouczająca książka dla dzieci. ★★★★☆

"Lolek", Adam Wajrak: Historia o psie, który po przejściach odnalazł swój prawdziwy i kochający dom. Urocza, wzruszająca i momentami smutna opowieść o kundelku, który wiele przecierpiał, żeby w ostateczności stać się szczęśliwym. Czuć w książce wielką miłość autora do swojego psa (Lolek jest inspirowany prawdziwymi wydarzeniami) i jest to opowieść, która wywołuje falę ciepła w sercu. Czyta się szybko, a na koniec zostawia uśmiech na twarzy czytelnika. Warto poświęcić jej te dwadzieścia minut. ★★★½☆

"Wojenne lalki Marysi", Małgorzata Berwid: Kolejna książka z gatunku literatury dziecięcej, która porusza temat II Wojny Światowej i robi to w odpowiedni sposób. "Wojenne lalki Marysi" to książka o dziewczynce, która szykuje się do pójścia do szkoły po raz pierwszy, ale jej oczekiwania zostają zniszczone przez wojnę. Autorka opisuje wojnę bardzo łagodnie i zdecydowanie oszczędza brutalnych szczegółów. Jest to zdecydowanie opowieść skierowana do młodszego dziecka. Pokazuje siłę rodzinnych więzi i uczy radości z małych rzeczy. Jest przepięknie zilustrowana. ★★★½☆



"Samotność w sieci", Janusz Leon Wiśniewski: "Samotność w sieci" to już bez wątpienia książka kultowa. Czytałam ją w swoim życiu wiele razy i zawsze wywołuje we mnie wielkie emocje i wzrusza poszczególnymi myślami. Z każdym kolejnym przeczytaniem zaczynam dostrzegać kolejne wady tej historii, ale nie potrafię ocenić jej negatywnie - mam do tej książki ogromny sentyment. Chociaż wiele elementów "Samotności w sieci" jest już nieaktualnych - nikt już nie rozmawia ICQ, internet jest powszechny i łatwo dostępny, a relacje zawierane online są szybsze i bardziej płytkie niż dwadzieścia lat temu - to główna myśl zawarta w tej książce jest i zawsze będzie aktualna: człowiek potrzebuje miłości. ★★★★☆

"Dygot", Jakub Małecki: "Dygot" to ostatnia książka Małeckiego, jaka została mi do nadrobienia. Zachwyciła mnie odrobinę mniej niż pozostałe książki autora, ale wciąż jest to fascynująca i bardzo dobra lektura. Jakub Małecki znowu zabiera nas na wieś, przeplata losy kilku rodzin i kilku pokoleń, dodając do tego samotność i wiele innych problemów, z jakimi musi mierzyć się człowiek. Cała historia jest oczywiście opowiedziana w sposób baśniowy, ale jest to opowieść okrutna i bolesna. "Dygot" czyta się jednym tchem, książka czaruje językiem i kunsztem, a gdzieś z tyłu czai się trochę grozy. Ten tytuł to nic innego, jak po prostu kolejna świetna powieść Małeckiego. Zdecydowanie warto się z nią zapoznać. ★★★★½

"Geekerella", Ashley Poston: "Geekerella" to nowoczesna wariacja na temat bajki o Kopciuszku. To była dokładnie taka książka, jakiej potrzebowałam w chwili, kiedy po nią sięgałam - przyjemna, bez drugiego dna, miła, ciepła i bardzo przystępna. Ashley Poston pisze bardzo lekko i przez "Geekerellę" praktycznie się płynie. Ciężko ją odłożyć, a przecież wiemy dokładnie co się wydarzy - jest to retelling i z tego względu możemy przewidzieć jak potoczy się historia. Wątek romantyczny jest bardzo uroczy, a rozmowy między dwójką głównych bohaterów nie wywołują bólu głowy, co często dzieje się w przypadku wielu książek młodzieżowych. Przeszkadzał mi nieco brak konsekwencji w kreowaniu głównej bohaterki i może trochę za dużo tego cukru i słodyczy, ale ogólnie jestem z tej książki zadowolona. To nie są literackie wyżyny, ale książki czysto rozrywkowe też są potrzebne. Jeśli szukacie książki dla relaksu, "Geekerella" może być dobrym wyborem. ★★★½☆

"Traktat o łuskaniu fasoli", Wiesław Myśliwski: Nostalgiczna opowieść człowieka u kresu życia. O czym jest "Traktat o łuskaniu fasoli"? O wszystkim, jakkolwiek banalnie by to nie zabrzmiało, Myśliwski stworzył książkę o życiu we wszystkich jego aspektach. Rozmowa z przybyszem jest tutaj jedynie pretekstem do wygłoszenia monologu utrzymanego w gawędziarskim tonie, w którym bohater snuje refleksje na temat młodości, przyjaźni, przemijania, miłości. "Traktat o łuskaniu fasoli" jest jedną z trudniejszych i wymagających książek, jakie ostatnio czytałam i gdzieś w środku czuję, że nie wszystko jeszcze z niej wyciągnęłam, nie wszystko zrozumiałam. Jest w niej coś nieuchwytnego. Wrócę do niej za kilka lat, bo nawet po przeczytaniu niezmiennie mnie intryguje. ★★★★★

O "Wielkiej samotności" Kristin Hannah oraz o "Gdyby ocean nosił Twoje imię" Tahereh Mafi pisałam szerzej w recenzjach, które możecie znaleźć tutaj oaz tutaj.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram