Co czytałam w październiku 2019?

listopada 05, 2019

Październik jest dla mnie zazwyczaj miesiącem, w którym czytam dość mało, a patrząc na 2018 i 2017 rok mogłabym powiedzieć, że właściwie to czytam wtedy tyle, co nic. W tym roku natomiast wydarzyło się coś dziwnego i udało mi się skończyć osiem książek (mam jeszcze rozpoczętych siedem innych, ale to już inna historia). Nie tylko ilość jest w tym miesiącu zaskakująca, ale też jakość. Wprawdzie nie wszystkie październikowe lektury staną się moimi ulubionymi, ale nie trafiłam też na książkę, którą mogłabym sklasyfikować jako rozczarowanie. Moje wrażenia na temat każdej z ośmiu książek możecie znaleźć niżej.



"Dżozef", Jakub Małecki: Kocham książki Kuby Małeckiego (co wie KAŻDY, kto kiedykolwiek zamienił ze mną dwa zdania 😀), ale tej się trochę bałam. To jeszcze nie jest ten Małecki, którego znamy z "Horyzontu" i "Rdzy". "Dżozef" jest jedną z jego pierwszych powieści i widać to podczas czytania - mam wrażenie, że ta książka świetnie obrazuje kształtowanie się stylu Małeckiego, jego wrażliwości i kierunku, w jakim później pójdzie w swojej twórczości. Czy "Dżozef" mnie rozczarował? Absolutnie nie. To jedna z bardziej intrygujących rzeczy, jakie kiedykolwiek czytałam. Momentami absurdalna, niepokojąca, przedziwna, ale jednocześnie mądra, ogromnie wciągająca i ze świetnym przekazem, ale nieco zbyt dosłownie powiedzianym, co dla mnie stanowi jedną z nielicznych wad. Ja kupuję szpitalny wątek w całości, Małecki przekonał mnie do tego pomysłu i po raz kolejny zaskoczył mnie czymś nowym. Niepotrzebnie się obawiałam "Dżozefa". ★★★★½

"Jakbyś kamień jadła", Wojciech Tochman: "Kiedy się patrzy na tak straszne nieszczęścia, to szalenie mocne staje się poczucie, że najpierw jest się człowiekiem. A dopiero później człowiekiem określonej narodowości. Człowieczeństwo łączy w nieszczęściu, w jego przeżywaniu. Chciałoby się, żeby ludzie tak to rozumieli." Autor cytuje właśnie te słowa Tadeusza Mazowieckiego w swoim reportażu "Jakbyś kamień jadła" i jest to jednocześnie bardzo trafne podsumowanie wszelkich refleksji, jakie człowieka po tej książce nachodzą. Wojciech Tochman pisze o traumie z jaką zmaga się Bośnia i Hercegowina, o niewyobrażalnej ranie w całej społeczności podzielonej na pół, o różnicach w obrębie granic jednego kraju, których nie da się pogodzić, o ludziach, którzy mieszkają obok siebie i nie potrafią spojrzeć sobie w oczy. Tochman przenosi nas do kraju, gdzie odnalezienie zwłok swoich bliskich jest postrzegane jako dobra wiadomość. To co zdarzyło się w Bośni jest wciąż świeże, a ja nie potrafię znaleźć odpowiedzi dlaczego takie rzeczy się dzieją, dlaczego człowiek jest zdolny do takiego okrucieństwa. Styl autora jest świetny - surowy, nieoceniający. Wojciech Tochman pozwala, żeby historia mówiła sama. Jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki, mimo że tak bardzo mnie przygniotła. ★★★★★

"Kurtyka. Sztuka wolności", Bernadette Mcdonald: Pierwsza książka górska, jaką udało mi się w całości przesłuchać w audiobooku. Wojtek Kurtyka jest jedną z najbardziej intrygujących postaci jeśli chodzi o polski himalaizm, głównie ze względu na swój niecodzienny stosunek do wspinaczki, bo celem Kurtyki nigdy nie jest zdobycie góry, a droga na szczyt sama w sobie. Nigdy nie stracił partnera wspinaczkowego i podczas wypraw w góry wysokie nie opuszczał go zdrowy rozsądek i szacunek do swojego zdrowia i życia. Myślę, że autorce dobrze udało się oddać osobowość Kurtyki i jego światopogląd, ale czegoś mi w tej książce brakowało. Nie potrafiłam się zatrzymać na dłużej przy tej książce, nie czułam potrzeby bezustannego czytania do momentu, aż skończę całość. Jest w niej stosunkowo niewiele na temat życia prywatnego Kurtyki, ale nie traktuję tego jako poważny zarzut, mimo że trochę mi tego zabrakło - w końcu z założenia jest to książka skupiająca się na jego osiągnięciach sportowych, a nie każdy himalaista chce wystawiać swoje życie prywatne na widok publiczny. Nie będzie to moja ulubiona książka górska, ale z pewnością warto się nią zainteresować, jeśli himalaizm leży w kręgu waszych zainteresowań. Bernadette McDonald naprawdę bardzo rzetelnie udało się opisać wyprawy Kurtyki. ★★★½☆

"Miłość z kamienia. Życie z korespondentem wojennym", Grażyna Jagielska: Trudna to była książka, mimo niewielkich rozmiarów. Zakwestionowała wiele spraw i postawiła przede mną mnóstwo pytań, na które ciężko znaleźć odpowiedź. To jest książka o związku Grażyny i Wojciecha Jagielskich, ale gdzieś pomiędzy wierszami można znaleźć wiele uniwersalnych prawd na temat związków i relacji międzyludzkich. O ciężkich to pogodzenia pragnieniach, o samotności, o strachu o najbliższą osobę, o szacunku do pasji drugiej osoby. To także podróż do wnętrza siebie, do swoich najskrytszych lęków i słabości. Jest to również ważny głos w sprawie szerzenia świadomości chorób psychicznych - depresji, zaburzeń lękowych, PTSD. Ważna i mądra książka. Warto przeczytać. ★★★★☆


"O tym można rozmawiać tylko z królikami", Anna Höglund: Annę Höglund stworzyła coś niezwykłego. Ta książka zawiera tak niewiele tekstu, że można go zmieścić na kartce a4, a jest w nim wszystko, czego moglibyśmy szukać. Opowieść o byciu królikiem wśród ludzi, czyli o poczuciu wyobcowania, o wielkiej wrażliwości i wewnętrznej odmienności, o szukaniu siebie i pozostaniu sobą w świecie, który próbuje przerobić wszystkich indywidualistów na szarą masę. Książka dla ludzi którzy zawsze czują za dużo. Dla jednych będzie to jedynie pięknie wydana książka dla dzieci z mądrym przekazem, inni poczują się z tym tytułem wyjątkowo blisko związani. Ja jestem w tej drugiej grupie. Wspaniała, smutna, ale i nieco budująca. Musicie przeczytać jeśli lubicie literaturę dziecięcą lub jeśli czujecie się tak jak główny bohater - zawsze obco. Wzruszenie przeogromne. ★★★★½

"Kółko się pani urwało", Jacek Galiński: Czy to było głupie? Tak. Czy dobrze się bawiłam? Jeszcze jak! 😀 Krótka, lekka, niezobowiązująca. W sam raz do poczytania w tramwaju lub na nudnym wykładzie. Ma lepsze i gorsze momenty, ale początek jest mega zabawny i książka bardzo poprawiła mi humor. Podoba mi się budowanie humoru wokół głównej bohaterki stworzonej na bazie różnych stereotypów. Nie jest to ambitna literatura, ale też nie aspiruje do bycia czymś więcej niż faktycznie jest. Na pewno sięgnę po drugą część, myślę, że to będzie coś w sam raz na ponury listopad. ★★★½☆

"Szeptacz", Alex North: "Szeptacz" to bez wątpienia jeden z najpopularniejszych tytułów ostatnich miesięcy. Opinie o tej książce są zadziwiająco dobre, ale ja i tak podchodzę do tak rozdmuchanych premier z dużą dawką rezerwy. Po przeczytaniu myślę, że jest to książka dobra, ale nie idealna. Co jest plusem? Niesamowity klimat - groźny, niepokojący, wywołujący ciarki na całym ciele. Połączenie szeptu i mrożących krew w żyłach rymowanek jest wyjątkowo creepy i świetnie się tutaj sprawdził. Styl autora jest lekki, co sprawia, że przez książkę się płynie i jest niezwykle wciągająca. Podoba mi się też wnikliwe pokazanie relacji ojciec-syn, co przypadku fabuły pełni bardzo ważną rolę. Co mnie rozczarowało? Z ciężkim sercem muszę przyznać, że "Szeptacz" jest okrutnie przewidywalny. Bardzo szybko domyśliłam się kto stoi za morderstwem, a zwykle prawie nigdy mi się to nie udaje. Zbyt dużo wskazówek padło podczas jednej z rozmów między bohaterami i myślę, że każdy uważny czytelnik będzie w stanie dodać dwa do dwóch. Mimo tego czytało mi się tę książkę bardzo dobrze, szczególnie biorąc pod uwagę, że to debiut autora. Na pewno sięgnę też po kolejne książki Alexa North'a jeśli takie powstaną. ★★★☆☆

"Żmijowisko", Wojciech Chmielarz: Dawno nie czułam się tak oszukana. I tyle mogłabym napisać, bo wciąż jestem i jeszcze długo będę pod ogromnym wrażeniem tego, jak perfekcyjnie Chmielarz uśpił moją czujność po to, by na koniec zrzucić na mnie bombę w postaci rozwiązania, jakiego się zupełnie nie spodziewałam. "Żmijowisko" ma wiele cech wspólnych z innymi książkami tego autora - wolne tempo zarysowywania fabuły, kompleksowe postacie, których wprawdzie nie lubimy, ale które są bardzo wiarygodne oraz zagadkę, która z pozoru niczym się nie wyróżnia, ale jest w niej coś, co nie pozwala nam przestać czytać. Tak jak w innych książkach Chmielarza pierwsze skrzypce grają pogmatwane relacje międzyludzkie, sieć nieporozumień i niespełnionych oczekiwań, które doprowadzają do tragedii. Klimat w książce jest fantastyczny - wieś położona gdzieś w lesie na Pomorzu, duszne i deszczowe lato, zapach ogniska wyczuwalny niemal przez kartki. Dla mnie "Żmijowisko" to doskonały thriller psychologiczny, absolutnie nie mam się do czego przyczepić (a szukałam czegoś takiego!). Nie spodziewałam się, że będzie aż tak dobrze. ★★★★★


You Might Also Like

0 | komentarze