Każdy ma swoją ranę, czyli o najnowszej książce Wojciecha Chmielarza

października 18, 2019

Wojciech Chmielarz w ciągu ostatnich kilku lat zaskarbił sobie sympatię bardzo dużej grupy czytelników. Mimo że najbardzej znany jest ze swojej serii o komisarzu Mortce, ja zaczęłam przygodę z jego książkami od najnowszej, oddzielnej powieści pod tytułem "Rana", która ukazała się 14 sierpnia nakładem wydawnictwa Marginesy. I choć nie uważam "Rany" za kryminał idealny, to znalazłam w tej książce kilka niezwykle intrygujących elementów, których obecności w tym konkretnym kryminale naprawdę się nie spodziewałam.


Uczennica prestiżowej, prywatnej szkoły w Warszawie ginie wpadając pod pociąg, a policja uznaje to za samobójstwo. Nie wierzy w to Elżbieta, nauczycielka dziewczyny, i postanawia na własną rękę rozpocząć prywatne śledztwo, które kończy się dla niej tragicznie. W międzyczasie do szkoły zostaje przyjęta nowa nauczycielka, Klementyna, która z pomocą problematycznego ucznia Gniewomira będzie próbować rozwikłać tajemniczą zagadkę dwóch morderstw. 

Czy opis "Rany" nie brzmi wam znajomo? Mi fabuła tej książki bardzo kojarzy się z pierwszym sezonem serialu "Belfer" i faktycznie - cała książka utrzymana jest w bardzo podobnym klimacie. Chmielarz prowadzi historię niespiesznie, powoli zarysowuje sytuację i każdego z bohaterów, a jednak jest w tej powieści coś, co sprawia, że naprawdę ciężko się od niej uwolnić. Sama przeczytałam tę książkę w ciągu jednego dnia, co nie zdarza mi się często. Z racji tego, że akcja powieści dzieje się w głównie szkole, całą historię poznajemy z wielu perspektyw - zarówno nauczycieli, jak i uczniów. Dla mnie jest to jeden z największych plusów tej powieści. Chmielarz przybliża nam kilka rodzin i oddaje głos każdemu z jej członków, dzięki czemu dowiadujemy się, że pod  płaszczem luksusu kryje się rysa na perfekcyjnie gładkim szkle i nie wszystko jest takie, jakim się wydaje, a piękne domy pedagogicznej elity kryją wiele sekretów. Gdzieś w tle mamy też wątek reprywatyzacji, który odkrywa w całej tej historii dużo ważniejszą rolę, niż mogłoby się początkowo wydawać.

Największym zaskoczeniem była dla mnie postać głównej bohaterki, czyli Klementyny. Dawno nie spotkałam się z tak niejednoznaczną postacią w polskiej powieści, w dodatku Chmielarz przez bardzo długi czas myli nam tropy. Pod koniec książki czytelnik czuje się na tyle skołowany, że nie do końca wie co myśleć o Klementynie i o rzeczach, które zrobiła w swoim życiu. Nienawidzić jej? Współczuć? Starać się zrozumieć? Można było z tej postaci wyciągnąć jeszcze więcej niż zrobił to Chmielarz, ale i tak jest to jeden z najciekawszych elementów tej książki i zdecydowanie najbardziej intrygująca bohaterka.


"Koszmary trwały od tak dawna, że czasami miała wrażenie, że stały się jej immanentną częścią. Nowym organem ciała, chociaż bolesnym i niepotrzebnym. Nowotworem snów."

Dlaczego napisałam, że to nie jest kryminał idealny? Bo jest w tej książce kilka elementów, które udały się trochę mniej, a wszystkie są związane właśnie z kryminalną stroną tej powieści. Nie trzeba być koneserem gatunku, żeby widzieć, że "Ranę" ciągnie w górę warstwa psychologiczna powieści wraz z wątkami społecznymi, a nie kryminalna intryga sama w sobie. Myślę, że ci z was, którzy często czytają kryminały, mogą rozwikłać tę zagadkę dość szybko. Uzasadnienie jakie dostaliśmy na końcu nie jest do końca tym, czego się spodziewałam i trochę zabrakło mi porządnej argumentacji i logicznego związku przyczynowo-skutkowego. A szkoda, bo pole do popisu było naprawdę duże.

"Rana" jest książką przepełnioną bólem, mrokiem i złem, głownie w postaci przemocy domowej, zarówno psychicznej, jak i fizycznej. Na próżno szukać tutaj pozytywnych emocji, pięknych, rodzinnych więzi, jakiejkolwiek iskierki nadziei. Wiele osób zarzuca Chmielarzowi zbyt duże nagromadzenie cierpienia i patologii, jednak ja traktuje to bardziej jako brutalny realizm w opisywaniu otaczającej nas rzeczywistości. Być może ta dosadność jest jedynym skutecznym sposobem, by zwrócić uwagę na pewne problemy, z jakimi jako społeczeństwo niewątpliwie się zmagamy. Problemy, które czynią z inteligentych i wrażliwych dzieci zepsutych i pogubionych dorosłych.

"Rana" jest powieścią do bólu polską, do bólu współczesną. Traktuje o problemach, których nie wolno nam jest omijać, obok których nie powinniśmy przechodzić obojętnie, a jednak wciąż to robimy. Pokazuje wpływ dzieciństwa i relacji rodzinnych na psychikę dziecka i w jaki sposób rzutuje to na całe późniejsze życie. Wojciech Chmielarz udowadnia, że są takie rany, które nigdy się nie zabliźniają. Pomimo kilku uwag, jakie mam do tej książki, na pewno sięgnę po inne powieści tego autora - "Żmijowisko" już czeka na półce na swoją kolej.


You Might Also Like

0 | komentarze